Zatrzymałam się pod wielkim drzewem, które chroniło mnie chwilowo przed wiatrem i zdjęłam plecak, w którym miałam ubrania na zmianę. Wiatr wzmógł się, a dookoła zaczęło robić się ponuro i ciemno. Mimowolnie przeszły mnie ciarki. Czując, że przemiana się zbliża, ściągnęłam szybko ubrania i włożyłam do plecaka. Zdążyłam zapiąć zamek, gdy zaczęło się. Padłam na ziemię, a moje ciało przeszył nieznośny ból. Czułam jak kości się wydłużają, jak palce łamią pod dziwnym kątem. Paznokcie wypchnięte zostały przez ostre i zakrzywione szpony. Słyszałam jak każda kość w kończynach dolnych łamie się i wędruje na właściwe miejsce. Uszy powędrowały na szczyt głowy, a szczęka stała się kwadratowa i wysunęła się do przodu. Zakrztusiłam się krwią, gdy ludzkie zęby zastąpione zostały ostrymi kłami. Czułam jak łamie się każde żebro, jak moje płuca rozrastają się, a ciało porasta białą, ciepłą sierścią. Księżyc dawał mi siłę, więc ku jego czci zawyłam najgłośniej jak tylko potrafiłam i po chwili stałam już gotowa na wszystko. Pobiegłam w las na polowanie. Byłam strasznie głodna, bo przemiana kosztowała mnie zbyt wiele energii, więc gdy tylko usłyszałam ciche bicie serca stada jeleni na południu, pobiegłam w tamtą stronę. Rzuciłam się na jednego z nich i wbiłam w niego swoje kły i zaczęłam rozrywać go na kawałki, które zaraz zjadałam, tym samym wzmacniając się. Jednak nic nie mogło równać się z ludzkim mięsem. Jego smak był niezapomniany. Kto choć raz zanurzył kły w człowieku, nie mógł już przestać, zawrócić. Tak więc, gdy niedaleko mnie wyczułam zapach potu zmieszanego z dymem papierosowym i słodyczą krwi nie mogłam się powstrzymać. Zwierzę przejęło nade mną kontrolę. Pobiegłam w stronę drogi i zobaczyłam jadący rower. Mężczyzna nim kierujący był w średnim wieku. Od razu mogłam stwierdzić, że będzie pyszny, bo pomimo, że był palaczem, jego krew była zdrowa, tak jak i mięso. Mężczyzna krzyknął głośno, gdy tylko mnie ujrzał, a ja poczułam głęboką satysfakcję. Wiedziałam bowiem, że mam przewagę i nic nie przeszkodzi mi w posiłku.
Gdy się obudziłam było już jasno. Leżałam w lesie obok sporego drzewa. Na twarzy miałam zaschniętą krew. Byłam wykończona, ale ruszyłam szukać swoich rzeczy. Dopiero po chwili zrozumiałam, że nie był to ani ten sam las, ani to samo miasteczko. Znajdowałam się dobrych kilkadziesiąt kilometrów od swojego plecaka i tymczasowego domu. Było zbyt późno, gdy wyczułam obecność innego wilkołaka. Na początku myślałam, że to teren czyjejś watahy i nie myliłam się. Po chwili usłyszałam jakiś szum za sobą. Odwróciłam się w tamtym kierunku i zobaczyłam chłopaka. Był wysoki i dobrze zbudowany, jednak był wilkołakiem, więc nie była to jakaś unikatowa cecha. Miał brązowe włosy z grzywką zaczesaną do przodu, która wznosiła się lekko do góry dając mi szansę przyjrzenia się lepiej jego oczom. Były jasnoniebieskie, niemal modre. Patrzyły na mnie beznamiętnie. Widocznie niezbyt ciszył się z tego, że tutaj jest. Miał duże usta, które wygięte były w grymasie niezadowolenia. Wiedziałam, że ucieczka nie ma sensu, bo prędzej czy później złapałby mnie. Z resztą chciałam zachować resztkę honoru, o ile można mówić coś o honorze stojąc nago w lesie z krwią na twarzy. Stałam więc patrząc wyczekująco, aż w końcu doczekałam się. Chłopak miał szorstki głos. Cierpliwie wytłumaczył mi kilka faktów, jednak głównie chodziło o to, że weszłam na teren ich watahy i niezbyt im się to spodobało.
***
Od razu wiedziałem, że to ona. Oczywiście faktu, że jest wilkiem nie dało się zatuszować, dlatego mogłem mieć stu procentową pewność. Jednak wszystko zgadzało się z opisem jaki otrzymałem. Nie czułem wobec niej specjalnej odrazy czy sympatii, można powiedzieć, że byłem neutralny. Tak więc postanowiłem zmienić nieco rozkazy i dać dziewczynie szansę. Pomyślałem, że gdybym zaproponował jej wstąpienie do naszej watahy, moglibyśmy nauczyć ją kontroli. Czułem, że jest silna i może się nam przydać, zwłaszcza w tych czasach. Jednak, jeżeli się nie zgodzi, będę musiał ją zabić, bo jest zbyt nierozważna i jeszcze trochę, a ludzie zrozumieją, że nie są sami, że istniejemy. A to byłoby katastrofą.Wcieliłem swój plan w życie. Nie dałem jej po sobie poznać, że zależy mi na kolejnym członku stada. Była to zwyczajna propozycja i nie spodziewałem się takiej odpowiedzi. Zaproszenie do watahy jest jak wygrana na loterii, a ona nawet pięciu minut się nie zastanawiała i najzwyczajniej w świecie chciała odejść.Próbowałem ją zatrzymać, ale gdy tylko to zrobiłem z krzywym uśmiechem zaatakowała mnie.
***
Jego propozycja mnie rozbawiła. Od zawsze byłam sama i teraz miałabym dołączyć do jakiejś watahy. Czułam się dobrze bez Alfy nad sobą, więc dlaczego miałam to zmieniać? Odmówiłam od razu i chciałam już pójść, ale zatrzymał mnie. Decyzja została podjęta i nie miałam zamiaru zastanawiać się drugi raz. Widząc, że chłopak nie odpuści nie miałam wyjścia. Uśmiechnęłam się mając nadzieję, że walka będzie udana. Widocznie chłopak nie docenił mnie, bo nie zdążył zablokować mojego pierwszego ciosu, który skierowałam na jego lewą nogę. Zgodnie z podejrzeniami, noga załamała się pod jego ciężarem i upadł na kolano. Wtedy już miałam z górki. Wystarczyło, że wymierzę wystarczająco silny cios w głowę. Jednak wahałam się zbyt długo, bo gdy moja stopa miała dosięgnąć jego twarzy, złapał mnie za nią i odepchnął od siebie. Straciłam równowagę, jednak szybko ponowiłam atak. I tak walczyliśmy przez kilkanaście minut. Starałam się jakoś oszczędzać energię, jednak nie było to łatwe w walce, gdzie w każdej minucie musisz być czujny i mieć napięte wszystkie mięśnie. Widocznie chłopak zdążył zauważyć, że jeżeli chce wygrać, musi zmienić taktykę. Odsunął się ode mnie i już po chwili stał przede mną wilk. Było to zwykłe zwierze o szarej sierści. Jednak był trzy razy większy od normalnego wilka, jednak niczym innym się nie różnił. No może oczami, były bardziej ludzki, rozumne, ale to w walce nie miało znaczenia. Mimowolnie na mojej twarzy pojawił się szczery i szeroki uśmiech.
-A więc zabawa się rozkręca-zaśmiałam się serdecznie.
Wystarczyła chwila skupienia, by zmienić się w wilka. Była ona mniej bolesna i szybsze niż przemiana w wilkołaka, jednak był to jedyny plus.Warcząc cicho okrążaliśmy się, jednak żadne z nas nie zaatakowało.
Świetnie, ze pojawił sie pierwszy rozdział. Był trzymający w napięciu i niezwykle wciągający ;) Już się nie mogę doczekać dalszego ciągu, bo oczywiście trzeba było przerwać w najciekawszym momencie. .*.*
OdpowiedzUsuńMeikime
Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńRozdział świetny wręcz zajefajny!Kiedy następny co?Plissss szybko daj nowy.
OdpowiedzUsuńMmmm rozdział wręcz rozkoszny. Dawno nie czytałam takiego dobrego oka o wilkach. Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. Proszeee dodaj go szybko ( prosi z miną szczeniaka)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Clary
Grr kiedy albo czy dodasz nowy rozdział?
OdpowiedzUsuńBardzo liczę że dodasz gdyż to jest jedyne opowiadanie o wilkach które czytałam i jest świetne :)
Pozdrawiam Clary